Witam wczoraj mialem wizyte u hematologa bo podejrzewali u mnie bialaczke, przez telefon dowiedzizlem sie ze bialaczki brak ale cos mi jest i nie jest to rozmowa na tel. po przybyciu do gabinetu dowiedzialem sie ze mam cos nie tak z odpornoscia i ze to przewlekla choroba wirusowa, jak wielkim zaskoczeniem byl moment gdy pani doktor wyjeła wynik hiv1 pozytywny. nogi mi sie ugieły. Nie jestem homosexualista ani nie biore narkotyków, nie mialem zednych kontaktów sexualnych poza zwiazkiem, jedynym uchybieniem z mojej strony byl tatuaż robiony przez ćpuna w spartanskich warunkach. Czy jest mozliwość ze testy sa nieprawdziwe,
moze ktos mi wyjasni wyniki
p17 dodatni
p24 slad
p31 slad
gp41 dodatni
sgp120 dodatni
sgp 105 ujemny
gp 36 +/-
czytałem ze dlugotrwały stres jaki niestety miałem i długotrwała infekcja moze zakłamac test,
byłem przecież przygotowany na białaczke.
Swiat mi sie zawalił ale mam kogoś kto bardzo mnie kocha i powiedziałem jej jak tylko sie dowiedziałem, zmartwiła sie ale ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu powiedziała ze to nic z tym sie normalnie żyje. Myslałem ze sie rozłaczy i nie bedzie ze mna nigdy rozmawiac chcialem sie zabic, miałem zamiar naprawde to zrobić a ona poprostu przyjeła to ze spokojem i powiedziała ze to tylko wirus i mam sie cieszyc ze to nie białaczka. Najwiekszym moim pragnieniem teraz jest zeby ona nie była nosicielką.
dajcie jakies dobre rady, pomocną dłoń naprawde tego potrzebuje
pozdrawiam.